Dotrzymać kroku sąsiadom
Autor: Yossy Goldman
"Ta nowa kuchnia, którą Sandra sobie sprawiła - prawdziwe dzieło sztuki!" "A widziałeś nowy samochód Marka? Ma chyba wszystko, co tylko możne mieć samochód." Takie zwykłe, codzienne rozmowy...
Mówią o pewnym bardzo skutecznym sprzedawcy, który zawsze osiągał najlepsze wyniki sprzedaży, że zapytany o tajemnice swojego sukcesu, powiedział, że zawsze gdy przychodzi do nowego klienta by mu coś sprzedać, zaczyna rozmowę od: "Czy widział Pan co ostatnio kupili sobie Pańscy sąsiedzi?.." Ten trik nigdy go nie zawiódł.
Nie ma to oczywiście wiele wspólnego z żydowską etyką. Nasze zasady, oparte na prastarej tradycji, są zupełnie inne. Prywatność, skromność, dyskrecja - to są cechy charakterystyczne dla naszego narodu.
Tora mówi, że "Bilam podniósł oczy i ujrzał Izraelitów obozujących według swoich plemion" (Księga Liczb 24:3). Co takiego było specjalnego w tym obozowaniu? Raszi wyjaśnia, że wejście do każdego namiotu było zwrócone w stronę przeciwną niż namiot sąsiada. W tn sposób chroniona była prywatność ludzi. I rzeczywiście, jednym z błogosławieństw, jakie Bilam wypowiedział było "Ma towu oholecha Jaakow" - "Jak wspaniałe są twe namioty, Jakubie". Obcy prorok wysławia sposób ustawienia namiotów, urbanistyczny układ obozu Izraelitów, który chroni prywatność pojedynczych ludzi i rodzin, zapewniając im spokój.
Inna możliwa interpretacja owego "nie zaglądania do namiotu sąsiada" może być następująca - nie patrz do namiotu sąsiada by otrzymać wskazówkę, co ty powinieneś zrobić. Twoje decyzje życiowe nie powinny być oparte na tym co robią inni, twoi sąsiedzi. A już z całą pewnością nie na tym, co posiadają, bądź nie, twoi sąsiedzi.
Pracownicy socjali potwierdzają, że w dzisiejszych czasach jedną z głównych przyczyn rozpadu małżeństw są problemy finansowe i stres, jaki nakłada to na małżonków. Wiele z tych stresujących sytuacji jest jednak wyolbrzymiona - ludzie naprawdę wcale nie potrzebują nowej, wspaniale urządzonej kuchni, najnowszego modelu samochodu, ale w momencie, gdy zobaczą coś takiego u sąsiada czy przyjaciela, natychmiast pragną mieć to samo, a najlepiej jeszcze lepsze, większe, nowsze, droższe.
Obojętnie, czy chodzi o kuchnię, samochód, wyjazd na wakacje, czy też najnowszą nowinkę technologiczną, jeżeli tylko pozwolimy sobie na bycie osądzanym przez kryterium innych ludzi, znajdujemy się zaraz w niezwykle stresującej sytuacji. Niepotrzebnej sytuacji... Nawet najbardziej radosne momenty w życiu - ślub czy bar micwa - mogą prowadzić do sytuacji swoistego "współzawodnictwa" z przyjaciółmi i sąsiadami - współzawodnictwa na najpiękniejsze zaproszenia, najbardziej wyszukane menu, najmodniejsze miejsce, największą liczbę gości. Dlaczego? Bo nie przestajemy zaglądać drugiemu człowiekowi przez ramię, nie możemy powstrzymać się od zaglądania na jego podwórko.
To współzawodnictwo dotyczy również cedaki, dobroczynności. W jaki sposób? "Skoro bogaty Kohen dał tysiąc złotych, to ja powinienem dać najwyżej sto..." Jakie znaczenie ma to, kto ile dał? Lub nie dał. Powinniśmy dawać tyle ile możemy, bez oglądania się na innych.
Ileż goryczy, rozczarowań, ileż stresu moglibyśmy oszczędzić sobie, gdybyśmy tylko nie próbowali mierzyć swojego życia standardami życia innych ludzi. Bylibyśmy o wiele szczęśliwsi, gdybyśmy tylko widzieli siebie i swoje osiągnięcia bez ciągłego porównywania się z innymi. Jeżeli zatem chcemy cieszyć się błogosławieństwem "Ma towu..." - "Jak wspaniałe są twe namioty Jaakowie" trzymajmy swoje oczy i swoje nosy w swoim własnym "namiocie". Będziemy też wtedy o wiele bardziej szczęśliwi...

