Dawać czy brać?
Autor: Yossy Goldman
Nasza parsza opowiada o pierwszym w historii projekcie zbierania pieniędzy. Mojżesz zapoczątkował tę zbiórkę pieniędzy, aby zbudować Przybytek na pustyni oraz, aby zebrać materiały niezbędne do wykonania specjalnych naczyń i narzędzi koniecznych do wykonywania służby bożej. To dobry czas zatem, żeby porozmawiać o dobroczynności, czyli o sztuce dawania.
Rabin Izrael z Rużyna powiedział, że pomimo, iż niektórzy z nas myślą zapewne: “Kto daje – jest głupcem, kto bierze – jest sprytny”, to tradycja żydowska uczy czegoś zupełnie innego. Mianowicie ten, kto daje innym i uważa, iż tylko daje – jest głupcem. Natomiast ten, kto dając, ma świadomość, że jednocześnie otrzymuje, ten jest prawdziwie mądry.
Prawda jest taka, że kiedy dajemy innym, jednocześnie sami otrzymujemy jeszcze więcej. I nie dotyczy to tylko obietnicy przyszłego szczęścia w niebie, ale raczej odnosi się do teraźniejszości.
W naszym życiu – czy to w relacjach rodzinnych, w interesach, czy też w relacjach społecznych – nasza hojność bardzo często spotyka się z podobną odpowiedzią drugiej strony. Jednak nie chodzi tylko o to, by dawać z nadzieją, że otrzymamy coś w zamian. Sam fakt, że zrobiliśmy coś dobrego, coś co jest naprawdę ważne, daje nam ogromną satysfakcję. Jak mawia przysłowie: "Ci, którzy biorą, być może jedzą lepiej, ale ci którzy dają, z pewnością lepiej sypiają”.
To przysłowie tłumaczy niezwykłe pozornie słowa, skierowane przez Najwyższego do Mojżesza w naszej parszy: wajikchu li truma – “I weźmiesz dla mnie daninę”. Jak to “weźmiesz”? Powinno być raczej “dasz”! Ale skoro pamiętamy, że dawanie oznacza równocześnie otrzymywanie, użycie słowa “weźmiesz”nie wydaje się nam już takie dziwne. Z tego samego powodu, hebrajskie wyrażenie oznaczające “akt dobroczynności” (gmilut chassadim) zawsze występuje w liczbie mnogiej. Ponieważ za każdym razem, gdy ktoś daje z dobroci serca, co najmniej dwoje ludzi korzysta – otrzymujący oraz właśnie dający.
Znam wielu ludzi, którzy byli szczodrzy, dbali o potrzeby drugiego człowieka i dzielili się z nim. Ale po jakimś czasie zmieniali swoją postawę i przestawali dawać. Dlaczego? Często byli sfrustrowani brakiem uznania dla ich szczodrości. Po tym wszystkim, co zrobili dla innych, dla społeczności, często nie usłyszeli prostego “dziękuję”. Dlatego czują się teraz rozczarowani, pozbawieni złudzeń, są nawet bardzo często zgorzkniali. Rezygnują ze swojej aktywności społecznej, wycofują się z projektów, w które byli zaangażowani.
Jakże smutny jest fakt, że nie zdają sobie oni sprawy z tego, iż pomimo niedoceniania przez ludzi ich wysiłków, jest jeszcze Bóg. Bóg, który nie zapomina o żadnym dobrym uczynku. Co więcej, odpłaca za każdy taki akt niekończącym się błogosławieństwem. Nasi Mędrcy uczą, że jeśli będziemy żałować naszej dobroci i szczodrości, to tak, jakbyśmy zrezygnowali ze wszystkich oczekujących nas nagród za nasze dobre czyny.
Każdy rabin, pracujący dla określonej społeczności, nie poprzestaje jedynie na nauczaniu Tory i wykładach. Ma za zadanie także pełnić rolę pomocnika, doradcy, pocieszyciela dla członków swojej społeczności. I nawet jeżeli jest to ciężka i frustrująca często rola, to daje ona dużo satysfakcji, zwłaszcza wtedy, gdy można obserwować zmiany, jakie dokonują się dzięki temu w życiu członków społeczności.
Miałem zaszczyt i przyjemność pomóc w jakiś sposób wielu ludziom w czasie mojej pracy jako rabin. W takich chwilach czuję zawsze niezwykły sens tego co robię – gdy mogę pomóc komuś w czasie kryzysu, podtrzymać na duchu pacjenta w szpitalu, czy dać nadzieję i pocieszenie w czasie żałoby.
Oczywiście w tych wszystkich przypadkach byłem tym, który daje. Jednak także otrzymałem w zamian naprawdę wiele. Moje życie stało się o wiele bardziej znaczące i wartościowe, gdy pomogłem osobie w potrzebie.
Nigdy nie zapomnę radości młodej kobiety, gdy oznajmiłem jej, że odnalazłem jej męża, który zgodził się podpisać oczekiwany przez nią tak długo get (dokument rozwodowy), który umożliwiał jej ponowne zamążpójście. Była tak promienna i szczęśliwa! Wszystkie wysiłki, jakie podjąłem w jej sprawie były warte tej właśnie chwili – gdy zobaczyłem ją bezgranicznie szczęśliwą i wreszcie wolną.
Więc jeżeli kiedykolwiek poczujesz się dumny, bo zrobiłeś coś dobrego, komuś pomogłeś, pamiętaj, iż dostajesz w zamian o wiele więcej, niż dałeś. Bądźmy zatem wszyscy tymi, którzy dają i niech spłynie na nas Boże błogosławieństwo.

