Kryzys tożsamości

Autor: Yossy Goldman

2222.jpgAmnezja to straszna dolegliwość. Wyobraź sobie, że nie pamiętasz kim jesteś - nagle nie masz rodziny, przeszłości, ani tożsamości. Może się to przytrafić pojedynczej osobie, jak też grupie osób. Były w naszej historii okresy, gdy zapominaliśmy kim jesteśmy oraz jakie są nasze korzenie. I nazbyt często wcale nie jesteśmy pewni w jakim kierunku podążamy.

W pierwszych rozdziałach Księgi Kapłańskiej (Wajikra) występuje wyrażenie nefesz ki techeta - "człowiek, który zgrzeszył". Tora opisuje rozmaite ofiary, składane, by rozgrzeszyć człowieka z jego przewinień. Klasyczne dzieło kabalistyczne - Zohar - interpretuje to wyrażenie zarówno w sensie literalnym jak i duchowym. Wyraz nefesz, jest rozumiany nie tylko jako "człowiek" ale także "dusza", a całe wyrażenie jest w formie pytania. Innymi słowy - Tora pyta: "Czyż dusza może zgrzeszyć?". Czy żydowska dusza, jidisze neszama, ta iskra boskości może popełnić pospolity grzech? Jak to jest możliwe?

Jedynym sposobem, w jaki dusza może popełnić grzech, jest zapomnieć kim jesteśmy - kiedy nie mamy już dłużej świadomości naszej prawdziwej duchowej tożsamości, kiedy zaczynamy cierpieć na duchową amnezję.

Niestety, to się zdarza. W zasadzie nie jest to nawet bardzo trudne. W końcu żyjemy w zsekularyzowanym społeczeństwie. Mury getta nie chronią nas dłużej przed światem zewnętrznym. Jesteśmy wystawieni na wszystkie pokusy wielkiego świata. Nawet jeśli mamy żydowską rodzinę, żydowski dom, stajemy się z wolna kulturalnie zasymilowani. Wtedy nawet najbardziej żydowska dusza zaczyna powoli zapominać kim jest i może łatwo wpaść w sidła grzechu.

Pamiętacie "mędrca z Chełma" i jego problem? Martwił się on, że jeśli pójdzie do publicznej łaźni, gdzie wszyscy są rozebrani, nie będzie już wiedział kim jest. Bez swoich ubrań, które odróżniają go od innych ludzi, mógłby przytrafić mu się kryzys tożsamości. Wpadł więc na pewien pomysł - zawiązał sobie czerwona nitkę dookoła palucha, tak by nawet w łaźni wyróżniać się od innych. Niestety, gdy był w już w łaźni węzeł się poluzował i ześliznął. Co gorsza, pływając w wodzie czerwona nitka zaczepiła się o paluch innej osoby. Nagle nasz "mędrzec", pływając w basenie, zdał sobie sprawę że czerwona nitka zniknęła! Zaczął panikować. W końcu dostrzegł kogoś z czerwoną nitką owiniętą wokół palucha, podpłynął więc do nieznajomego i zaczął krzyczeć: "Wiem dobrze kim ty jesteś, ale kim ja jestem?".

Kim jesteś? Jesteś Żydem! Jesteś potomkiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, Sary, Rebeki, Racheli i Lei. Jesteś członkiem "królestwa kapłanów i narodu świętego". Zostałeś uwolniony z niewoli egipskiej i stałeś na pustyni pod górą Synaj. Przetrwałeś niezliczone zamachy na twoją wiarę i twoje życie. Powstałeś z popiołów Auschwitz po to, by żyć. I jeszcze pytasz: "Kim jestem?". To już jest kliniczny przypadek narodowej amnezji!

Zatem Zohar przypomina nam, że jesteśmy nie tylko "człowiekiem, który zrzeszył", jesteśmy także istotami duchowymi, a "Czyż dusza może zgrzeszyć?". Z definicji - dusza jest częścią boskości, a dla takiej duszy absolutnie nie do pomyślenia jest oddalenie się od naszej tożsamości.

W jaki sposób możemy wytłumaczyć fakt, że po 70 latach komunistycznego ateizmu, Żydzi w dawnym Związku Radzieckim powracają dzisiaj masowo do wiary swoich przodków? Albo, że po dekadach apatii Żydzi amerykańscy gwałtownie poszukują dzisiaj duchowości? Albo jak wytłumaczyć odradzanie się życia żydowskiego w Polsce i na całym świecie? To prawda, są wszędzie dobrzy ludzie, którzy rozpalają w innych zgaszone iskierki duchowości. Ale te iskierki nie rozpaliłyby się nigdy silnym płomieniem, gdyby w każdym z nas, w naszych duszach, nie było tego zarzewia, które nie zgaśnie nigdy

Gdyby ktoś kiedykolwiek miał wątpliwość dotyczącą tego, kim jest, swojej tożsamości, niech zapamięta Zohar - jesteś boską duszą, a dusza jest nieśmiertelna.